Czy zastanawiałeś się kiedyś, co się dzieje, gdy pracodawca próbuje pozbyć się niewygodnego pracownika za wszelką cenę? Ta pracownica sklepu z farbami przeżyła prawdziwy koszmar, ale dzięki znajomości swoich praw odzyskała nie tylko pracę, ale i ponad 25 000 euro odszkodowania. Dowiedz się, jak walczyć o swoje, gdy firma stosuje nieuczciwe zagrywki i próbuje nagiąć przepisy na Twoją niekorzyść.
Chronologia pierwszego nieważnego zwolnienia dyscyplinarnego w sklepie z farbami
Wszystko zaczęło się w kwietniu 2024 roku, gdy kobieta otrzymała pierwsze wypowiedzenie dyscyplinarne. Firma zarzuciła jej dobrowolny i ciągły spadek wydajności, co miało być wygodnym pretekstem do natychmiastowego rozstania. Sąd Pracy w Oviedo szybko jednak przejrzał tę strategię i we wrześniu 2024 roku uznał zwolnienie za całkowicie nieważne.
W sentencji wyroku czytamy, że pracodawca nie udowodnił żadnego naruszenia obowiązków. Prawdziwym powodem konfliktu była odmowa pracownicy na zmiany grafiku narzucane przez firmę. Sąd nakazał przywrócenie jej na stanowisko, wypłatę zaległych wynagrodzeń oraz 5 000 euro zadośćuczynienia za naruszenie praw podstawowych. Łącznie za ten pierwszy incydent firma musiała przelać jej aż 14 336 euro.
- Expert-tip: Pamiętaj, że „niska wydajność” to jeden z najtrudniejszych do udowodnienia powodów zwolnienia dyscyplinarnego. Jeśli pracodawca nie dysponuje twardymi danymi i wcześniejszymi upomnieniami na piśmie, takie wypowiedzenie niemal zawsze upada w sądzie.
Drugie zwolnienie po powrocie i tymczasowe przeniesienie
Po wyroku sądu pracownica wróciła do pracy pod koniec września 2024 roku. Szczęście nie trwało jednak długo – już kilka dni później firma ogłosiła, że zostanie tymczasowo oddelegowana do innego oddziału, aby rzekomo „pokryć potrzeby organizacyjne”. Mimo zachowania godzin pracy, atmosfera stawała się coraz gęstsza.
Pod koniec października kierownik sprzedaży wysłał do niej maila z informacją, że w dwóch oddziałach wykryto brak wielu puszek farby. W wiadomości sugerowano, że to ona była wtedy odpowiedzialna za punkty sprzedaży. Pracownica, poddana ogromnej presji, udała się na zwolnienie lekarskie z powodu zespołu lęku uogólnionego. Złożyła też skargę do Inspekcji Pracy, czując, że jej godność zawodowa jest celowo niszczona.
Może Cię zainteresować: Gotówka czy karta w telefonie? Bank wydaje pilne zalecenia dla obywateli
Sądy Pracy w Oviedo uznają oba zwolnienia za nieważne
W grudniu 2024 roku firma poszła o krok dalej i wręczyła kobiecie drugą „dyscyplinarkę”. Tym razem lista oskarżeń była długa: kradzież towaru, używanie obelg wobec dyrektora (miała nazwać go „bezwstydnikiem”) oraz agresywne telefony do szefa sprzedaży. Szczerze mówiąc, wyglądało to na desperacką próbę pozbycia się pracownika.
Sąd jednak ponownie stanął po stronie zatrudnionej. Okazało się, że firma nie przedstawiła żadnych dowodów ani inwentaryzacji, które potwierdzałyby zniknięcie produktów. Co do rzekomych wyzwisk – sąd uznał, że nie zostały one w żaden sposób udowodnione. Sędzia dostrzegł w działaniu firmy klasyczny odwet za wcześniejszą wygraną sprawę i skargę do urzędów.
Wpływ wyroku TSJ Asturii na gwarancję ochrony pracownika
Ponieważ firma nie potrafiła przedstawić obiektywnego i uzasadnionego powodu zwolnienia, Wyższy Sąd Sprawiedliwości Asturii (TSJA) potwierdził nieważność drugiego wypowiedzenia. Wyrok jest jednoznaczny: firma musi ponownie przyjąć kobietę do pracy na tych samych warunkach i wypłacić jej dodatkowe 11 249,50 euro odszkodowania.
To zwycięstwo to jasny sygnał dla każdego pracownika – prawo chroni Cię przed zemstą szefa (tzw. gwarancja nienaruszalności). Łączna suma, którą pracownica wywalczyła, to już ponad 25 000 euro, a kwota ta wzrośnie jeszcze o zaległe pensje z okresu trwania drugiego procesu. To potężna lekcja dla firm, które uważają, że są ponad prawem. Zapisz ten poradnik na później.


