Młody mężczyzna owinięty w koce, z torbą zamiast poduszki, budzi się każdego ranka wprost na brzegu rzeki, zaledwie kilka kroków od schroniska miejskiego. Choć problem bezdomności w Valladolid nie jest nowy, mieszkańcy dzielnicy La Victoria alarmują: okolica zamienia się w wysypisko, którego nikt nie chce uprzątnąć od ponad roku.
Śpią pod gołym niebem, a śmieci przybywa
Widok osób koczujących na skarpach rzeki Pisuerga stał się stałym elementem krajobrazu przy Paseo de Extremadura. Ludzie nocują nie tylko w zaroślach, ale również pod mostem Condesa Eylo oraz w bramach opuszczonych budynków przy ulicy San Sebastián. Sytuacja jest o tyle paradoksalna, że dzieje się to w bezpośrednim sąsiedztwie miejskiego ośrodka pomocy.
Szczerze mówiąc, problemem dla sąsiadów nie jest sama obecność osób w kryzysie bezdomności, ale brak reakcji służb na narastający brud. Brzegi rzeki są usiane tysiącami puszek po piwie, plastikowymi torbami i resztkami po nocnych imprezach, tzw. botellón. Mieszkańcy czują się ignorowani przez ratusz, mimo wielokrotnych zgłoszeń na numer alarmowy 010.
Co naprawdę niepokoi mieszkańców La Victoria
Prezes stowarzyszenia sąsiedzkiego „Los Comuneros”, Javier Sánchez, stawia sprawę jasno: to nie jest kwestia agresji czy konfliktów, które zdarzały się dawniej. Dziś głównym wrogiem jest degradacja środowiska.
- Brzegi rzeki zamieniły się w prawdziwe składowisko odpadów domowych.
- Ostatnie sprzątanie miało miejsce ponad rok temu i wykonali je wolontariusze.
- Skarpy są tak strome, że wymagają specjalistycznego sprzętu i lin do bezpiecznego usunięcia śmieci.
- Mieszkańcy sami nie mogą interweniować ze względu na ryzyko upadku do rzeki.
Dlaczego schroniska świecą pustkami?
Radny ds. usług społecznych, Rodrigo Nieto, przyznaje, że miasto monitoruje sytuację. Każda z osób śpiących pod gołym niebem jest zidentyfikowana przez pracowników socjalnych oraz Czerwony Krzyż. Problem polega na tym, że schronisko przy Paseo de Extremadura dysponuje wolnymi miejscami, ale koczujący po prostu nie chcą z nich korzystać.
Większość z nich to osoby, które czekają pod budynkiem na otwarcie centrum dziennego, gdzie serwowane są śniadania. Czas oczekiwania często umilają sobie alkoholem, a puste opakowania lądują prosto w nurcie rzeki. To błędne koło, którego służby miejskie nie potrafią na razie przeciąć, zasłaniając się brakiem możliwości przymuszenia kogokolwiek do wejścia do placówki.
Nowe życie dla opuszczonych budynków
Istnieje jednak cień nadziei na poprawę estetyki i funkcjonalności dzielnicy. Dawne magazyny przy ulicy San Sebastián mają zostać przekształcone w centrum dzienne dla seniorów. To inwestycja, o którą mieszkańcy walczyli latami, zbierając ponad 5 000 podpisów.
1. Budynek przy San Sebastián 7 przestanie służyć jako noclegownia w bramie.
2. Schronisko miejskie pozostanie na stałe przy Paseo de Extremadura.
3. Ratusz szuka nowego przeznaczenia społecznego dla starego obiektu Hospital Militar.
Procesy biurokratyczne są jednak żmudne. Przekazanie nieruchomości między rządem, wspólnotą autonomiczną a miastem trwa już ponad dekadę. Boom. Mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość, podczas gdy Pisuerga tonie w aluminium.


