Ryk silników V12 zagłuszył spokój na włoskiej autostradzie A4, gdy kolumna luksusowych superaut pędziła w stronę Mediolanu. To nie był plan zdjęciowy nowej części filmu akcji, ale realne zagrożenie, które zmusiło policję do zastosowania rzadkiej i precyzyjnej taktyki przechwycenia.
Nocny rajd za miliony euro
Włoska policja drogowa interweniowała w sprawie nielegalnego wyścigu, w którym brały udział jedne z najdroższych maszyn na świecie. Kierowcy Lamborghini oraz Ferrari urządzili sobie prywatny tor wyścigowy na publicznej trasie łączącej Turyn z Mediolanem.
Szczerze mówiąc, sytuacja wyglądała dramatycznie. Prędkościomierze zatrzymywały się na wartościach rzędu 230 km/h. Przy takim tempie każdy inny uczestnik ruchu stawał się dla uciekających kierowców jedynie nieruchomą przeszkodą.
W skład tej niebezpiecznej karawany wchodziło:
- Dwa egzemplarze Lamborghini o potężnej mocy.
- Jedno czerwone Ferrari, prowadzące stawkę.
- Osiem innych aut luksusowych stanowiących „zaplecze” wyścigu.
Taktyka „Safety Car”: Jak zatrzymać potwory o mocy 700 KM?
Zatrzymanie tak szybkich pojazdów tradycyjną metodą „kogutów i syren” mogłoby skończyć się tragicznie. Włoscy funkcjonariusze zdecydowali się na manewr znany z torów Formuły 1 – taktykę „safety car”.
Mówiąc wprost, policja celowo spowolniła ruch na całej szerokości autostrady, tworząc sztuczny korek. Dzięki temu supersamochody utknęły w pułapce, nie mając miejsca na dalszą ucieczkę.
Konsekwencje dla „Szybkich i Bogatych”
Finał tej zabawy był dla uczestników wyjątkowo bolesny. Trzech mężczyzn, obywateli Szwajcarii w wieku od 30 do 40 lat, trafiło prosto do aresztu. Ich luksusowe zabawki zostały natychmiast zabezpieczone przez służby.
Oto bilans strat dla piratów drogowych:
1. Konfiskata najbardziej zaangażowanych w wyścig pojazdów.
2. Natychmiastowe odebranie praw jazdy wszystkim uczestnikom.
3. Przechwycenie łącznie 11 luksusowych jednostek biorących udział w przejeździe.
4. Gigantyczne grzywny za jazdę brawurową i stwarzanie bezpośredniego zagrożenia życia.
To nie jest odosobniony przypadek. Europa coraz ostrzej walczy z plagą nielegalnych wyścigów. Podobne akcje przeprowadziła niedawno hiszpańska Guardia Civil na trasie M-45 w Madrycie, co pokazuje, że czas bezkarności dla właścicieli luksusowych aut na drogach publicznych definitywnie się kończy. Boom.


