Sony właśnie rzuciło wyzwanie wszystkim fanom retro, którzy myśleli, że w temacie nostalgii widzieli już wszystko. Zamiast kolejnej plastikowej figurki, japoński gigant połączył siły z marką Anicorn, by stworzyć mechaniczny zegarek, będący hołdem dla pierwszej konsoli PS1. Zapomnij o tanich gadżetach z logotypem – to limitowane dzieło sztuki, którego powstanie zaledwie 300 sztuk na cały świat.
Zegarki dla graczy to zwykle kicz ale tym razem Sony poszło na całość
Przez lata przyzwyczailiśmy się, że gadżety ze świata gier to głównie kwarcowe zabawki albo proste Casio z nadrukiem. Marki takie jak Seiko czy TAG Heuer próbowały ugryźć ten temat, ale zazwyczaj kończyło się na cyfrowych wyświetlaczach. Tutaj Sony wchodzi w świat prawdziwego zegarmistrzostwa, rezygnując z baterii na rzecz skomplikowanych trybików. (Swoją drogą, patrząc na cenę, mój portfel zaczął płakać jeszcze zanim skończyłem czytać specyfikację!). No i mamy to: pierwszy raz nazwa PlayStation zdobi tradycyjny automat, a nie smartwatcha.
Kultowy szary plastik PS1 powraca w formie luksusowej stali
Ten projekt to czysta nostalgia, która nie krzyczy do nas z daleka, tylko subtelnie puszcza oko. Kanciasta koperta została wykończona w tym samym, specyficznym odcieniu szarości, który każdy z nas pamięta z połowy lat 90. Na tarczy zamiast nudnych cyfr znajdziemy legendarne symbole: △, 〇, × oraz □. Najlepsze są jednak wskazówki, które nawiązują do przycisków Start i Select – to detal, który zauważy tylko wierny fan, a reszta świata uzna go po prostu za stylowy element designu.
Pod maską nie ma prądu tylko precyzyjna japońska mechanika
W środku nie znajdziemy żadnego procesora, tylko sprawdzony japoński mechanizm automatyczny Miyota 9039. Rezerwa chodu wynosi 42 godziny, więc zegarek nie stanie, jeśli zdecydujesz się na weekendowy maraton przed telewizorem. Całą pracę trybików można podziwiać przez przeszklony tył obudowy, co zawsze dodaje urządzeniu prestiżu. Co więcej, w zestawie znajduje się akcesorium NFC stylizowane na kartę pamięci, która przenosi nas do specjalnego, cyfrowego panelu dla właścicieli.
Walka o 300 sztuk i cena która zwala z nóg
Cena 780 dolarów to sporo, ale przy tak drastycznie małym nakładzie, ten model zniknie z rynku pewnie w kilka sekund. Rezerwacje ruszają już 18 grudnia, a pierwsze sztuki trafią do właścicieli dopiero w czerwcu 2026 roku. Sony po raz kolejny udowodniło, że potrafi sprzedać emocje ubrane w metal i szafirowe szkło.
Masz jeszcze gdzieś w szafie swoją pierwszą konsolę PlayStation? Daj znać w komentarzu!


